ai, se eu te pego, czyli wygrałem

Ogromnie ciężko trenowałem w Brazylii, krwią, potem i łzami znacząc obce maty. Skóra mi nawet zeszła (choć to bardziej od opalania). W tym samym jednak czasie zdrajca jakiś rozpuszczał w ojczyźnie plotki, jakobym się obijał, zapuszczał i ogólnie nie był już tak gibki jak ongiś.

Po powrocie do kraju postanowiłem zatem wyjaśnić chłopakom pewne rzeczy raz na zawsze. Okazja była doskonała – I Wiosenny Turniej w SWD. Wstępnie planowałem wejść do kategorii <75kg, więc wagę zbijałem już od środy. Jak już mi się udało, sędzia powiedział, że waga źle waży, krzywo stoi i w ogóle żebym się głupio nie cieszył. A że, Drogie Panie potwierdzą, świat pełen jest wag, które dodają kilogramów, nowa waga wskazała 75,7kg, lokując mnie wśród przeciwników 10kg cięższych. Mogłem co prawda zdjąć jeszcze suspensor i rashguard, ale na sali obecne były damy.

Rozgrzałem się dość solidnie, po czym wysłuchaliśmy odprawy sędziowskiej. Dla bezpieczeństwa chłopaków, bo inaczej bym wszystko rozniósł w pył. Potem zaś, chcąc mnie do szczętu wyczerpać, zarządzono obowiązkową rozgrzewkę zbiorową, którą odebrałem jako nóż w plecy. Nawet mnie tak jakby kłuło pod żebrami.

Najpierw walczyłem z Punkiem. Takim z irokezem i w ogóle, pewnie nawet słuchał Analogsów. Punk rzucił się na mnie, ale się skuliłem w sobie i złapałem go za nogę. Trzymam go za tę nogę i tak myślę, co dalej, a on sobie w tym czasie drugą nogę zaplótł pod kolanem, ścisnął mi głowę i dusi. Niewygodne to było. Na szczęście trochę się spociłem przy rozgrzewce, więc miałem śliską głowę. No to ją wyjąłem, a sędzie powiedział, że ładnie i że dwa punkty. Jak tak, myślę sobie, to spróbujemy jeszcze raz. I znów złapałem Punka za nogę. On mi znów zaplótł trójkąt na głowie, a ja znów się wyśliznąłem. Sędzia znów dał dwa punkty i wygrałem. Zaskoczyłem wszystkich, bo z boku wyglądało to, jakby przegrywał z kretesem. Sam też się zdziwiłem, bo jak to jest, że ktoś mnie cały czas dusi a ja wygrywam? Ale wyszło na to, że te punkty są coś warte. I że trzeba zbierać.

Następna walka była z zapasiorem totalnym. Ja sam do ułomków nie należę, ale przeciwnik miał takie bary, że musiał bokiem do klatki wchodzić. W kategorii zmieścił się chyba tylko dlatego, że był dość niski. Co mi sprawy nie ułatwiało, bo niskich trudno za nogi złapać. Spróbowałem go zatem złapać za ręce, ale miał takie łapy, że za nic się tego nie dało utrzymać. Wszedł mi za plecy i zaczął dusić. Duszenie nie jest spoko, bo czasem brakuje oddechu, co jest niemiłe. Ale ogólnie da się przeżyć. Na szczęście Bober pokazywał nam kiedyś, co robić, więc przygniotłem zapasiora plecami i wywinąłem się do boku, przetaczając przeciwnika. Co prawda dalej trzymał mnie za głowę, ale teraz już ja byłem za plecami. Wystarczyło nie dać sobie skręcić karku, wyjąć czerep i utrzymać pozycję. Nabiłem punkciki i przeszedłem do finału.

W finale był freak fight. Dostałem takiego trzymetrowca, że gardę nogami zaplótł na kokardkę. Wcześniej próbował mnie udusić gilotyną, ale mu się wymsknąłem. Później próbował z gardy duszenia trójkątnego nogami a z pleców „mata leão”, ale między tymi jego kończynami poza mną zmieściłby jeszcze grubą babę na ciągniku siodłowym. Spróbował co prawda ustabilizować pozycję, ale uciekłem mu pod nogami, wskoczyłem za plecy i urwałem łeb. Mój był dzień, moja była wiktoria. Zdobyłem wieczną chwałę, batonika i witaminę D. Gdy wchodziłem na podium, sam menadżer klubu poklepał mnie i powiedział:

„Oto dowód, że nawet takim jak on może się w końcu udać. Trzeba tylko próbować.”

W Open poddał mnie chłopak o 10kg lżejszy. Bez suspensora i szczęki. Bo, jak powiedział, nie warto było zakładać na trzydzieści sekund.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s