Sleep is for the weak – I’m a cardio freak

Czyli jak ogarnąć wesele i zejść poniżej 17min/4km w jeden weekend.

8:00 – Owsianka i kawa.

Czeka Cię długi weekend, a owsianka potrafi oddawać kalorie przez parę godzin. Kawa to kawa.

9:00 – Zajęcia praktyczne z masażu. Tylko w teorii. W praktyce – czysta teoria.

11:00 – Zrywka z zajęć – jedziemy z Paulą do Bochni. Jej niebieski golf dobrany jest pod kolor ślicznej sukienki, która idealnie kontrastuje z moim dresem.

Nie chodzi się w garniaku na praktykę masażu. Nawet teoretyczną.

12:00 – Paula prasuje mi koszulę, ja opierdalam pęto zwyczajnej.

Jedziesz na wesele – wyścielaj żołądek tłuszczem.

13:00 – Ślub, uwagi praktyczne:

a) Po pierwszych 15 ślubach List do Koryntian zapamiętasz – nie ma siły. Subwokalizuj go, a będziesz romantyczny.

b) Udaj zdziwienie, gdy Jezus ratuje wesele w Kanie.

c) Nie wiesz, kiedy klękać? Nikt nie wie, bo każdy jest z innej parafii. Lekki delay jest akceptowalny.

d) Nie celuj młodej w twarz armatką do kwiatów. A przynajmniej nie krzycz „bukake ikebana!”.

14:05 – Spróbuj być na początku kolejki z życzeniami. Możesz ewentualnie przepuścić rodzinę.

14:30 – Nie udało nam się, ale przynajmniej mieliśmy czas coś wymyślić.

Nie sil się na oryginalność – i tak nikt tego nie zapamięta.

14:45 – Wracamy, Paulina spławia bramy pytając, czy można płacić kartą.

Jeśli masz możliwość wsiądź do autobusu. Jeśli przyjechałeś samochodem, upewnij się, że nie prowadzisz. Jeśli prowadzisz – na przyszłość znajdź sobie jakichś kumpli, frajerze.

15:00 – Sala.
Nie wychlej szampana przed młodymi. I nie, nie możesz rozbić kieliszka jak młodzi. No chyba, że żeni się syn prezesa Huty Szkła „Józefina”.

16:00 – Obiad się spóźnia, jem ciastka jako przystawkę.
Life is uncertain, eat the dessert first.

17:00 – „Na weselach często vomit, ja Wam powiem moi mili…”

Jeśli zamiast rosołu jest krem z brokułów z awokado, ktoś chce Cię zrobić w chuja. Młodzi silą się na ekstrawagancję, ale to Ty będziesz rzygał w ciemną noc.

18:00 – Jeśli pierwszym tańcem jest Windą do nieba możesz czuć się zwolniony z trzymania jakiegokolwiek poziomu kultury bądź smaku.

19:00 – Idziemy się bujać z Paulą.

Pierwsze dwa tańce są jak lewe proste na początku walki – zrób to lekko, żeby wyczuć partnera i nie połamać nadgarstków. Warto być wtedy trzeźwym, ale trzeba być rozluźnionym.

20:00 – „Ej, Osoba Towarzysząca, pijesz?”
Mógłbym już to sobie wypisać w dowodzie. Ale mnie też się nie chce zapamiętywać imion gości. Jeśli na stole są karteczki z imionami, obróć je w stronę ludzi siedzących naprzeciwko. Zapamiętaj, gdzie siedzisz.

21:00 – „”Prawdziwy facet nigdy nie ściąga marynarki.”
Tak mówią gimnazjalistki, które nie tańczyły jeszcze w lecie z prawdziwym facetem po trzech kieliszkach wódki.

22:00 – Bawimy się w Karetę. Nakręcam metabolizm: jestem Kołem.

Jeśli uważasz zabawy weselne za tanią rozrywkę dla pijanego motłochu, masz rację. A teraz rozejrzyj się wokół i policz, ile kolejek jesteś do tyłu.

24:00 – Oczepiny. Dawno już odpuściłem skakanie za muchą.
Jeśli młoda rzuca pierwsza, obadaj tę, która złapała. Jeśli jest spoko, prawdopodobnie będziesz musiał bić się o muchę. Jeśli nie musisz się bić, a Ty wciąż myślisz, że jest spoko, utrzymuj poziom alkoholu do końca wesela. Jeśli młody rzuca pierwszy – brzmi jak krem z brokułów.

4:00 – Rano mam bieg, pobudka o 7.00.

Jeśli nie możesz spać co najmniej 3 godzin, nie kładź się.

7:00 – Pobudka, bus do KRK.
Jeśli wesele było naprawdę dobre, nie nalegaj, by partnerka Cię odwiozła.

9:00 – Zbiórka – wyglądam jak gówno.

Stawiaj na element zaskoczenia. Po zarwanej nocce możesz mieć znacznie zwiększoną wydolność, o ile czegoś nie zjesz. Kawa to kawa.

11:55 – Startuję jako ostatni członek sztafety. Brzmi jak krem z brokułów.
Stamina hyper boost działa do południa.

11:56 – Wyprzedza mnie parę osób. Ryję w pamięci ich sylwetki i uśmiecham się chytrze.
Jeśli nie miałeś okazji do naprawdę dobrej rozgrzewki, startuj powoli, złap tempo i zsynchronizuj z nim oddech. Nie wiesz, jak to się robi? To zbiegnij na prawo i zacznij iść. Do domu.

12:03 – Stamina hyper boost znika, ale mam już tempo. Wyprzedzam pierwsze osoby. Parę minut później jestem na półmetku.

Jeśli dostaniesz kubek z wodą, nie pij go, bo się zadławisz lub dostaniesz kolki. Przepłucz usta i wypluj. Resztą możesz schłodzić twarz.

12:11:23 – Finiszuję na pełnym gazie. Po oddaniu pałki (sztafetowej) nie rzygam tylko dlatego, że nie mam czym.

Przy ostrym biegu mnóstwo krwi idzie do nóg kosztem ukrwienia m.in. kosmków jelitowych. Poważnie utrudnia to trawienie, więc organizm pozbywa się spożytego wcześniej pokarmu. Nie jedz przez biegiem. Kawa to kawa.

12:30 – Pierwszy posiłek.
Po weselu i biegu warto stać od zawietrznej. Nawet jeśli jesteście jednym zespołem.

13:00 – Jestem w domu. Cichutko i łagodnie umieram w swoim pokoiku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s