Ile czasu zajmuje przeciętnej osobie zdobycie czarnego pasa w bjj? Przeciętni ludzie nie zdobywają czarnych pasów.

Nie udało się. Pojechałem do Brazylii ćwiczyć jiu-jitsu i nawet mnie na matę nie wpuścili.

Wybrałem się do Teresopolis, do klubu Delsona Heleno. Bo jak się Delson miał bić z Drwalem, to chciał głowę ogolić. Nie wiem, czy bał się nam Tomasza podrapać, czy chciał łatwiej z gilotyny wychodzić. Pech, że mu się żyletki skończyły. Ja mu te żyletki kupiłem, a on mi za to obiecał, że kiedyś, jak będę w Brazylii, zrobi mi trening. No to pojechałem.

Pech chciał, żeśmy się jakoś tak słabo zgadali i jak dotarłem, Delson akurat dawał w Sao Paulo seminarium. Za dużo więc nie potrenowałem, ale co obejrzałem to moje. Bo zobaczyłem najwięcej czarnych pasów na jednym treningu. W Polsce mamy ich 121. Słownie: sto dwadzieścia jeden osób na poziomie mistrzowskim. Tam, w ciągu godziny na jednym treningu zobaczyłem pięć. W mieście, które liczy 171 tys. mieszkańców. Jak to jest możliwe? Otóż kolejną rzeczą, którą zobaczyłem, był trening dziecięcy. Zobaczyłem czterolatki biegające w za dużych kimonach, robiące pajacyki i sprawle. Jak wrócę, to zapytam taty, czemu ja tak nie mogłem.

No, ale treningu nie było, nie wyszło. A co się robi, jak nie wychodzi?

Spróbowałem jeszcze raz. I wtedy okazało się, że 600 metrów od naszego mieszkania znajduje się Gracie Barra Flamengo. Wybrałem się na trening do Sandro Campesatto (brązowy pas). Przyjęcie było niesamowite – dostałem kimono na potrzeby treningu (ciężko znaleźć trening bez gi), i tylko pasa mi nie dali. Na pas trzeba sobie zasłużyć. Póki co czekam na powrót do klubu i egzamin, żeby zdobyć pagony.

Ćwiczenie w gi to zupełnie inna zabawa, ale Sandro, wiedząc że zwykle ćwiczę w rashguardzie, zmodyfikował nieco trening pod moje preferencje. Zaczęliśmy od podbierania nogi i mój partner (niebieski pas), który na początku traktował mnie jak totalnego żółtodzioba (pozdr, Kamil), po kilku obaleniach zapytał, gdzie i ile trenuję. Potem był dosiad z pozycji bocznej (oni ją nazywają „cem quilos”, czyli „sto kilo” – dość obrazowo) i… TWISTER. Mam umówiony sparring z Grześkiem Ustarem i chyba jest już pomysł na fajną zadaniówkę.

Robiąc kolano na mostek zorientowałem się, że chłopaki robią to dużo delikatniej niż u nas. A na sparringu zaskoczyli mnie już totalnie. Biały pas, z którym się kulałem, założył mi duszenie kołnierzem, po czym po chwili puścił. Zapytany, czemu puszcza, powiedział:

Widziałem, że duszenie mi wyszło, a Ty nie wiedziałeś, jak się bronić. Nie było sensu przerywać sparringu tylko po to, żebyś odklepał.

Chwilę wcześniej poddałem go walizką i pierwszy raz w życiu zrobiło mi się wstyd, że kogoś odklepałem. Ale zaraz koleś zapytał o tę walizkę, więc zacząłem mu pokazywać. Że z bocznej zapaśniczej, że łapię za nogę. Jak się obróciłem, cała grupa stała i słuchała, a Sandro kiwał głową. Przez trzy dni klepałem się po plecach.

Valeu Sandro Campesatto!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s